sobota, 7 listopada 2009

Rehabilitacj po rekonstrukcji ACL - okres świeżo pooperacyjny

Rehabilitacja po rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego – etapy według mnie.
W związku z bardzo ciekawymi mailami (opisami przypadków), postanowiłem przybliżyć Państwu krok po kroku rehabilitację po rekonstrukcji ACL. Dlaczego? Ano, dlatego, ponieważ dostaję kilka pytań, co jakiś czas tego typu: czy mogę robić przysiad na jednej nodze w 9. tygodniu po operacji? Inni mogą, mnie nic nie boli. W Internecie znalazłem informację potwierdzającą to postępowanie. Jak Pan myśli?
Mnie się tak pytają. Jak ja odpowiadam? To już wiedzą osoby zainteresowane. Jednym się podoba, inni - nie wiem. Fakt, że kilka osób nie odpowiedziało. A szkoda, dlatego, że wiedząc, czym niezadowoliłem „czytacza”, mógłbym to zmienić na przyszłość. Postarać się dostosować w wypowiedzi.
Wiem, że mój słowotok nie każdemu przypadnie do gustu. Jeżeli tak się stanie – proszę o mail w tej sprawie. Będę starał się zmienić na lepsze
A więc lecimy z rehabilitacją. Zaczynamy od etapu pooperacyjnego wczesnego.


Etap I
Stało się. Mam nowe więzadło krzyżowe przednie. Leże właśnie na szpitalnym łóżku. Głupi Jaś przestaje działać. Każą leżeć na plecach. Nie mogę się podnieś przez jakieś 6-12 godzin. Czucia w nogach nie mam. Ptaka nie czuję, a chciałbym się po nim podrapać. W głowie szumi, mam kroplówkę, z nogi wystaje mi jakaś rurka. Na razie nic nie boli na szczęście. Jak odzyskam czucie i zachce mi się siusiu – będzie kaczucha. Kiedy będę mógł usiąść? Lekarz lub pielęgniarka mi to powie w odpowiedniej porze.
Chcę podnieść głowę, aby spojrzeć w dal. Nie wolno mi! Mówią, że potem będzie mnie bolała głowa. Nie mam wyboru – muszę się dostosować. Trudno. Zaczyna się najgorszy okres leczenia – wyczekiwanie na wyzdrowienie.
Co powinienem teraz zrobić? Rehabilitant mówi mi, że po konsultacji z moim lekarzem ma szczegółowe wytyczne. A więc, powiedział, że rodzaj mojej rehabilitacji będzie zależał od kilku rzeczy:
- zależy od rodzaju mojej operacji. Od tego, czy miałem uszkodzone tylko więzadło, czy też coś więcej. Ja miałem pecha, uszkodziłem też łąkotki. Rehabilitant powiedział, że nie ma się, czym martwić, gdyż wszyscy pacjenci po rekonstrukcji wracają nawet do gry w piłkę.
- ja mam lat 20. Rehabilitant mówi, że to dobrze, gdyż młode organizmy goją się znacznie szybciej. W moim przypadku, może on pozwolić sobie na dużo więcej, niż u na przykład 45 – latka. No, nie ukrywam, mam powód do radości.
- Rehabilitant mówi, że sukces rehabilitacji zależy przede wszystkim od mojej wiedzy na temat mojego urazu i motywacji z tym związanej. Ja nic nie wiem na ten temat, ale on mówi, że w miarę przejścia na kolejne etapy, będzie mnie informował krok po kroku, na czym będą polegały ćwiczenia, o co w nich chodzi, jak mam się zachowywać podczas ich przeprowadzenia.
- mówią mi, że rehabilitacja będzie zależna od tego, z jakiego miejsca miałem pobrany przeszczep. Ja miałem pobrany ze ścięgien mięśni gęsiej stopki. Nie ruszali mojej rzepki.
- rehabilitant powiedział, że dobrze się stało, że rekonstrukcję miałem przeprowadzoną kilka tygodni po urazie, a nie od razu. Podobno lepiej wpływa to na proces gojenia w stawie i przyspiesza zdrowienie. Ale dla równowagi, dobrze jest, że nie musiałem czekać z operacją rok. Wtedy byłoby dużo gorzej.

Ile trwa okres pooperacyjny. A więc w literaturze mówi się o fazie wczesnej pooperacyjnej, która trwa około 14 dni. Mówi się, że trwa ona do momentu ściągnięcia szwów.
Wyróżnia się również fazę przedoperacyjną, która to powinna obejmować wszystkie czynności, które to złagodzą stan mojego kolana i doprowadzą go do najlepszej funkcji. Sprawa ma się tak, że czym lepsza forma przed operacją, tym szybciej się człowiek rehabilituje. Przed operacją powinni nauczyć mnie, jak powinienem się zachowywać, aby nie uszkodzić ponownie mojego kolana. Powinni mi pokazać, na czym polega zabieg i udzielić wszelkich informacji z nim związanych. Powinni odpowiedzieć szczegółowo na wszystkie moje pytania. Tak jednak się nie stało, gdyż nie miałem rehabilitacji przed operacją. NIE WIEDZIAŁEM, ŻE MOGĘ MIEĆ REHABILITACJĘ PRZED ZABIEGIEM. TERAZ JUŻ WIEM I Z DUŻĄ PEWNOŚCIĄ BĘDĘ MÓWIŁ O TYM WSZYSTKIM.
Jak długo będzie trwała rehabilitacja? Kiedy będę grał w piłkę? Kilka miesięcy (nie biorąc pod uwagę metody LARS). Na pewno będzie potrzeba dużo czasu na ćwiczenia samodzielne w domu. Trzeba uwzględnić wizyty regularne u terapeuty. Po co? Czy nie wystarczy mi iść raz na miesiąc do niego? NIE!!! Wpierw powinno się chodzić częściej. Początkowo nawet 3-4 razy w tygodniu. Potem mniej. Kończąc rehabilitację można ograniczyć się do 1 razu na tydzień/dwa tygodnie. Po co mam tak często chodzić? A więc mówią, że postępy są szybkie w leczeniu. Zadaniem terapeuty jest ocena obiektywna stanu mojego kolana. On ma mnie zmierzyć, zważyć i sprawdzić czy się nadaję na kolejną fazę rehabilitacji. Jego pogląd na sprawy rehabilitacyjne jest nierozłączny z metodą usprawniania. Powinienem wiedzieć, że nie powinienem wprowadzać nawet najbardziej prostego ćwiczenia do swojego programu bez konsultacji z moim rehabilitantem.
Więc leże sobie na łóżku. Nogę mam delikatnie uniesioną. Starają się u mnie utrzymać wyprostowane kolano. Mam założony mankiet na nodze, który zawiera zimną wodę. Staram się chłodzić kolano, nie dopuszczając do obrzęku. Chłodzę kolano około 30 minut, co 2 godziny. Kiedy mi spuchnie – natychmiast kładę się i noga na poduszkę. Przykładam zimnego żelka.
Na noc mam założoną ortezę wyprostną kolana. Rehabilitant mówi, że mam ją mieć jakieś sześć tygodni. Czasami boli mnie miejsce, z którego pobrali mi przeszczep. Pani pielęgniarka przynosi mi lód. Masuję sobie obolałe miejsca kostką. To pomaga.
W ten sam dzień, w którym mnie operowali, założyli mi na nogę szynę, która prostuje i zgina mi nogę w kolanie. Mam pamiętać, że warto mieć stopę w niej delikatnie skręconą na zewnątrz. Na szynie ćwiczyć mam 2 x dziennie przez około godzinę. Po ćwiczeniu schładzam nogę. Rehabilitant mówił, że nie mogę ćwiczyć zginania i prostowania poza granicę bólu. Jeżeli mnie boli – mam przerwać ćwiczenie.
W końcu pozwolili mi usiąść na łóżku! I wiecie, co, ledwo się złożyłem a tu już przyszedł rehabilitant i powiedział, że mam wstawać. Myślę sobie: powaliło gościa! Co on wygaduje!?Ale jednak miał rację. Lekarz przyszedł w tym samym czasie i pod jego okiem, pierwszy raz wstałem z łóżka. Było to na następny dzień po operacji. I mało tego. Pozwolili mi wstawać na nogę operowaną! Myślałem, że sobie jaja robią! Ale naprawdę mogłem wstać na nogę chorą. Jednak nie za mocno. Powiedzieli, że jak boli – powinienem przestać. W zamian rehabilitant podstawił mi pod nogę gruby materac i kazał stawać delikatnie i podnosić chorą nogę.
Po ćwiczeniach na szynie, przyszedł do mnie terapeuta i ćwiczył mi nogę biernie. Trwało to około 1 godziny. Po tych ćwiczeniach polecono mi przesuwać rzepkę w prawo i w lewo. Do góry i na dół. Kazano mi to roić jak tylko sobie o tym przypomnę.
Na trzeci dzień ćwiczyłem mięśnia czworogłowego. Najpierw w odpowiedniej pozycji uda – napinałem go i rozluźniałem. Nogę miałem w zgięciu około 300. Wykonywałem serię 15 napięć. W jednej sesji ćwiczyłem4 serię. Podczas napięć mięśnia czworogłowego miałem jednocześnie napinać mięśnie z tyłu uda. Terapeuta nazwał to kokontrakcją i powiedział abym to ćwiczył jak najczęściej, gdyż będzie mi to towarzyszyło przez cały okres rehabilitacji. Mięsień ćwiczyłem raz w wyproście a raz w zgięciu. KOKONTRAKCJĘ najpierw ćwiczyłem na nodze zdrowej, aby dobrze zrozumieć jej mechanizm.
Od czwartej doby po zabiegu polecono mi chodzić minimum 2 godziny dziennie. Oczywiście obciążenie na nogę operowaną miałem dawkować do granicy bólu. Dalej schładzałem nogę. Podczas schładzania polecono mi ją delikatnie uciskać. Dalej masowałem nogę kostką lodu.
Kolejne dni przynosiły coraz to nowe rzeczy. Powiedzieli mi, że do 14 doby powinienem uzyskać pełny wyprost w stawie. Ewentualnie przeprost, jeżeli był taki wcześniej. Warunkiem pełnego prostowania nogi jest minimalny wysięk w stawie. A ja mam dużo szczęścia, ponieważ noga prawie w ogóle mi nie puchnie.
Terapeuta pokazuje mi coraz to nowe ćwiczenia. Unikam jednak ćwiczeń w tak zwanym otwartym łańcuchu kinematycznym. Oznacza to, że nie mogę ćwiczyć kolana, kiedy stopa nogi operowanej nie jest ustabilizowana. Dobre ćwiczenia, to takie, które nie prostują mi kolana całkowicie. Zatrzymuje się w zgięciu około 300. Stopniowo zaczynam wprowadzać rower z wysoko ułożonym siodłem i dobrze ustabilizowaną stopą.
Stosuję już delikatne ćwiczenia rozciągające mięśni łydki. Trochę rozciągam mięśnie przywodzące udo. Dla odmiany bardzo intensywnie ćwiczę mięśnie obręczy kończyny dolnej. Bardzo dużo macham biodrem operowanym. Ćwiczę odwodziciele, przywodziciele, mięśnie pośladkowe.
Resztę czasu poświęciłem na ćwiczenia równoważne na piłce, na macie. Staram się jak najwięcej oszczędzać kolano.
Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Chciałem zacząć ćwiczyć i rozciągać mięśnie z tyłu uda, tam, z skąd pobrali mnie przeszczep, ale terapeuta powiedział, że najlepiej rozpocząć ćwiczenia dopiero około 4 tygodni od zabiegu.
I tyle.

To był plan z perspektywy pacjenta. Etap pierwszy u mnie składa się z 12-14 dni ćwiczeń. Wszystko jest pod kontrolą terapeuty i konsultowane z lekarzem.




Następny wpis będzie przedstawiał etap II – okres, kiedy noga zacznie szybko wracać do formy.

4 komentarze:

  1. witam i proszę o radę.
    Jestem w 17 dni po rekonstrukcji acl i szyciu łakotki i noga zgina mi się tylko do 45-50 stopni (prostuje sie bardzo ładnie). Operacja była robiona w 2,5 tyg po urazie (lekarz twierdził, że ze wzlędu na łąkotkę - tzw rączki od wiadra operacje trzeba zrobic szybko).
    Czy to zgięcie jest "normalne" dla mojego etapu czy za małe, bo mam z tym stres. A jeśli za małe - to czym może być to spowodowane?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Renata

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam i proszę o konsultację,
    Jestem 5 dni po zabiegu rekonstrukcji ALC i miesiąc po szyciu łąkotki typu " rączka od wiaderka". Po pierwszych dniach po rekonstrukcji nie miałam czucia w łydce i mrowiły mi palce u stopy. Po 2 dniach przeszło, jednak teraz czuje bardzo bolesne ciągnięcia nerwu kulszowego i serwu strzałkowego głębokiego. Łydkę mam bardzo spuchniętą. Nie wiem co się dzieje i po jakim czasie może to przejść ?

    Dziękuje i pozdrawiam
    Honorata

    OdpowiedzUsuń
  3. Super opisane :) ją już drugi raz przeszłam operacje w tym samym kolanie. Niestety tym razem rehabilitację mam bardziej ograniczona chociaż z moich własnych odczuć wynika że jest dużo lepiej niż po pierwszej. Jedyny problem to to że tym razem przeszczep był pobrany z drugiej nogi więc druga też jeszcze do końca noego jest ruchoma.
    Teraz jestem 3 dzień po operacji i całe 3 dni staram się jak najwięcej napinac mięśnie. Co najlepsze wreszcie mogę podnieść nogę z łóżka samymi jej miesniami i nie zwijam się z bólu przy opuszczaniu jej na podłogę. Stać na podłodze mogę bez kul ale do chodzenia jeszcze długą droga.
    Skorzystam z Twoich doświadczeń i zobaczymy czy tym razem pójdzie łatwo i przyjemnie z powrotem do sportu.
    Pozdrawiam. Stejsi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po drugim zabiegu, powrót do sportu będzie niełatwy. Chętnie pomogę - pisz na priv. Pozdrawiam i powodzenia.

      Usuń